@lukaso666@ksiazki miłej lektury istvana. Jest to rzecz czerpiąca z najlepszych i najgorszych tradycji SF. Mnie zostawiła z mieszanymi uczuciami. Ale jak to mawiają górale robi cię myśleć.
Kamil "#siuhy" Szkaradek bedzie do konca Majora w Austin (czyli do 22 czerwca) reprezentowal barwy amerykanskiego #TeamLiquid na zasadzie wypozyczenia.
Zastapi tym samym Justina "#jks.a" Savage'a, a przede wszystkim przejmie od Russela "#Twistzz.a" Van Dulkena obowiazki kapitana.
No, to czekam na pierwszy mecz #Liquid vs. #MOUZ :troll_face: A potem... mam nadzieje, ze MOUZ go wypusci.
PS. Dalej nie wiadomo, kto bedzie nowym trenerem Liquid... ;)
#GoodMorning#Cycling! Today I’ve jumped off the usual route to ride some #gravel and dirt roads along #Warta#river. Nothing crazy, but it made me want to go there more… And it is a beautiful place…🥰
Last #night has been very warm, so I simply couldn’t let it go. Took some tea and visited same old boring places I use to go all the time. It was fun, though!🥰😂
„Dziewczyna z wymiany” to trochę takie guilty pleasure dla fanów psychologicznych thrillerów. Bo choć do czołówki tu daleko, przyznać muszę, że ciężko było mi oderwać się od lektury. W efekcie chętnie czytałam kolejne rozdziały, mimo że jednocześnie kręciłam nosem na niektóre rozwiązania fabularne, jakie to zaserwowała odbiorcom autorka tej powieści.
Dzięki tej części zrozumiałem fenomen tej serii. Widzę, że opinie są różne, ale według mnie drugi tom jest dużo lepszy niż pierwszy, świetnie kończy tę dylogię i Simmons zbliżył się do ideału mojego wyobrażenia sci-fi. 10-tki nie ma, ale było bardzo, bardzo blisko.
Okej, krzat jako idea nie jest złym rozwiązaniem, podobnie jak kilka innych pomysłów, ale... o to "gdyby" właśnie chodzi. Krasnoludy tak się u nas zadomowiły już za czasów Łozińskiego, że próba tworzenia nowej wersji tłumaczenia "dwarf" jest działaniem na siłę, niepotrzebnym.
To m.in. miałem na myśli pisząc o gwiazdorzeniu tłumacza. Dla tych "krzatów" nie ma uzasadnienia, że byłyby lepsze, bardziej zgodne z oryginalnym zamysłem Tolkien, że coś by wnosiło to do przekładu.
Inna sprawa, że dziś owe "krzaty" przyjmuje sie nieco lepiej niż kiedyś prawdopodobnie z dwóch powodów:
bardziej "(pra)słowiańskiego" brzmienia, chodzi o zbitkę "krz".
osłuchania i oczytania się słowa "krasnoludy", które dosyć szybko się przyjęło i przestało być egzotyczno-słowiańskie.