@dancingindystopia@Aegewsh@ksiazki@smootnyclown
Czesto taka niedosłowna okładka jest fajniejsza niż chłop z babą i mieczem…
Jeśli już koniecznie ma być ten obrazek z AI to musi być wyraźnie zaznaczone ze wyciągnięte z generatora. I u mnie na pewno zapali się wtedy lampka „a co jeśli nie tylko okładka?”
@Zenek73 - jeśli obrazek jest oznaczony, to można bardziej zaufać takiemu autorowi, niż gdyby ten obrazek był nieoznaczony :)
Z drugiej strony, jeśli przeczytałbym wygenerowaną książkę i byłaby ona dobra, to czy to byłoby takie złe? Przypominają mi się różne eksperymenty w sztuce i na przykład A.Warhol...
Whosome jest na fedi! 🥳
Co prawda przez mostek z bluesky, ale zawsze! (Trochę moja zasługa, hehe)
Polecam bardzo śledzić, bo to serio wartościowe miejsce.
:heart_rainbow: Whosome samo o sobie: :heart_rainbow:
"Witajcie na Whosome. To portal poświęcony przede wszystkim Doctor Who, ale też szerzej pojętej popkulturze przynoszącej nam radość.
Znajdziecie tu recenzje, felietony, redakcyjne dyskusje o przygodach podróżniczki w czasie i przestrzeni, opowiadania od twórczyń serialu, newsy i wywiady z osobami tworzącymi Doctor Who, a także nasze relacje z konwentów oraz recenzje i eseje o serialach, filmach, animacjach, powieściach, muzyce i wielu innych.
Naszą redakcję tworzą osoby pełne pasji, z których spora część w latach 2013-2020 współtworzyła portal Gallifrey.pl. Znajdziecie nas też w różnych innych, mniej lub bardziej wirtualnych przestrzeniach (konkretne linki podajemy na podstronie Redakcja). Na Whosome tworzymy wspólną przestrzeń do mówienia o naszym ukochanym serialu o dziwaczce w niebieskiej budce, która odmienia życia zwykłych ludzi. Pragniemy jednak poszerzyć nasze pole działania i mówić nie tylko o Doctor Who, ale o wszystkim, co nas popkulturowo interesuje i porusza.
Chcemy rozmawiać o tym co ważne, wartościowe i niosące nadzieję. Chcemy budować społeczność, dla której istotne są nie tylko wartka akcja i ciekawie napisane postaci, ale także to, co się za nimi kryje w serialach, filmach i książkach, po które sięgamy. I, przede wszystkim, pisząc dla was, chcemy czerpać radość z bycia w tej internetowej przestrzeni.
Usłyszałem kiedyś, że to taka klasyka fantasy i w ogóle ważna książka w polskim nurcie, więc kupiłem pierwszą część, przeczytałem i... najbardziej pasujące mi słowo to "meh". Fantastyka dla miłośników żołnierskiego życia, ciężkich warunków, ale jako całość dla mnie przeciętne.
@ksiazki dobra koncepcyjnie opowieść, literacko zgrabnie odmalowany obraz rozdwojenia; kolejna książka Orbitowskiego, gdzie autor oddaje całą historię w ręce głównego bohatera i narratora zarazem. tym razem Neron podpala supermarket w Krakowie.. warto przeczytać i dowiedzieć się, dlaczego..
Jedna z lepszych książek popularno-naukowych, które czytałem i która rzeczywiście może przekazać pasję autorki młodym ludziom. Świetna rozrywka (Emily naprawdę ma lekkie pióro), dużo wiedzy i dobrze to wchodzi.
Kolejna porzucona książka w tym roku.
„Góra pod morzem”
Miało być science fiction o inteligentnych ośmiornicach i fajnie zbudowany świat.
Po 130 stronach jest lanie wody, milion niepotrzebnych detali i mało ośmiornic. A jak są to mało interesujące.
Meh #ksiazki@ksiazki
Potrzebuję na koniec roku książek kocyków, a nie filozoficznego czy rozwojowego gadania.
Chwilowo sięgnęłam po V. Woolf, bo mimo swojej głębi i mądrości ta autorka to jeden wielki kocyk dla mnie.
Zobaczę, co z tego wyjdzie. @ksiazki
Wywiady ze mnom robiom! Moja pierwsza rozmowa tego typu w życiu, podczas której opowiadać o dwóch rzeczach, którymi się pasjonuję - IT i książkach. Trochę się rozgadałem, ale Beata Skrzypczak mi wybaczyła i mam nadzieję, że Wy też.
Trochę o @wilda , IT w literaturze i poleceniach - zapraszam!
Przyszedł czas na kolejną trudną recenzję. Kolejny z obrazoburczych tytułów, idący jeszcze dalej niż "Against the Grain" Jamesa C. Scotta (https://pol.social/@mgorny/113299824799672250), a jednocześnie opus magnum, które czyta się z przyjemnością:
David Graeber and David Wengrow, The Dawn of Everything: A New History of Humanity
Czy rozwój ludzkości i zwiększenie gęstości zaludnienia wymusiło przejście na rolnictwo? I czy przejście na rolnictwo wymusiło powstanie nierówności i scentralizowanej władzy? I czy wszystko to stanowi "postęp"? Nic bardziej mylnego — według autorów, takie rozumowanie to scheda apologetycznej filozofii okresu Oświecenia.
Korzystając ze źródeł historycznych i archeologicznych, autorzy poszukują przyczyn tego rozumowania, by następnie przytoczyć ogrom dowodów archeologicznych i antropologicznych. Zabierają nas w fascynującą podróż, w której odwiedzamy miejsca mniej znane, i poznajemy inne spojrzenie na historię tych bardziej znanych — od neolitycznej Europy, Dalekiego Wschodu, poprzez Mezopotamię, Mezoamerykę, aż po prekolumbijską Amerykę Północną.
Dowiadujemy się przede wszystkim, że nic nie jest takie proste. Istniały wielkie, pradawne miasta, które nie wskazują żadnych śladów hierarchii czy scentralizowanej władzy. Istnieją monumenty, które najwyraźniej budowano bez jakiegokolwiek centralnego przymusu. Istniały społeczności, które sezonowo przechodziły od władzy autorytarnej do pełnej wolności. Jak również takie, które świadomie odrzuciły "państwowość", hierarchię czy niewolnictwo. Autorzy chętnie posługują się pojęciem "schizmogenezy" — pokazując jak sąsiadujące ze sobą ludy organizowały swoje życie jako antytezę mentalności swoich sąsiadów.
To jest generalnie praca, która próbuje z jednej strony zrobić wrażenie, że wyjątki zaprzeczają regułom, a z drugiej polemizuje z założeniami, które mało kogo obchodzą (za to są istotne dla autorów jako teza do zbicia). Plus ignorują dość oczywisty czynnik skali.