@harcesz lol, tak się kończy jak kraftowe selfhosty robią amatorzy
jak ktoś nie uznaje wpisów na fedi z definicji jako publiczne to jest szalony
tutaj nawet nie ma E2E dla DM
ja naszczęście szyfruję DM GPG, więc taki raid FBI nic mi nie zrobi poza metadanymi
🐴
@harcesz a dlaczego powinny lepiej wiedzieć? Z tego co wiem i założyłem, może mylnie, to nie byli inżyierowie z doświadczeniem zawodowym w devops tylko aktywiści.
@harcesz w sumie to nie zdziwiłbym się jak to był honeypot FBI albo przez kogoś kto został zmuszony do koercji albo niedawno ktoś poszedł na współpracę i akurat taki dostał rozkaz, żeby rozszyfrować bazy akurat w dzień rajdu służb. Typowe metody.
@harcesz ja rozumiem, że są wyjątki, ale zwykle, statystycznie aktywiści to nie są inżynierowie po latach doświadczenia w devops tylko domorosła partyzantka.
@harcesz serio? Bo mi tutaj właśnie aktywści z kollektiwy wrzucali najdurniejsze teorie spiskowe jak np.: że większość soi idzie dla zwierząt i do tej pory nie zrobili korekty jak im w źródłach, które cytują pokazałem, że jakiś miastowy nie zna angielskiego.
Do tego najczęściej uwielbiają znachorską medycynę, reiki, i inne lewicowe KAnony.
Zapewniam Cię, że znam bardzo dobrze ich twórczość.
Aktywizm to nie jest nauka.
Aktywizm to statystycznie propaganda, confirmation bias, cherry picking, slippery slop, i wszystkie falusy logiczne jakie wymarzymy, brak procesu demokratycznego.
@harcesz cytując komentarz z internetu: "Nie widziałem tak bardzo przeciąganej śmierci od czasów kiedy przeczytałem cierpienia młodego Wertera w liceum"
Dla zbyt wielu osób wszystkie argumenty są po prostu abstrakcyjne, a informacje o blokowaniu profili i kasowaniu stron też nie trafiają do przekonania dopóki to kogoś konkretnie nie dotknie.
Obawiam się, że to nie jest już nałóg, jak pisze harc, ale coś jak powietrze, otacza nas i nie zwraca się na to uwagi, dopóki nie zacznie brzydko pachnieć. Ale, jak brzydko pachnie, to po prostu czeka się aż zapach minie. W zeszłym sezonie była chwila lekkiego skoku na mastodona, kilka osób tam chyba zostało, ale względnie niewiele. Nie ukrywam, że zapał mi w związku z tym osiadł na mieliźnie.
Dla mnie kluczowe są trzy argumenty: 1. odpowiedzialność za osoby, z którymi korespondujesz (masz zdjęcia, dzwonisz itp.); 2. wspierasz firmy, które są odpowiedzialne za totalną komercjalizację, centralizację i tym samym degenerację internetu, przyczyniasz się zatem do tego (argument bardzo abstrakcyjny); 3. a co będzie jak Cię odetną (‘eee, nie, bez przesady’, ‘to się bedziemy wtedy martwić’, ‘ale tu są zasięgi, nie możemy stąd zniknąć’ itpitd…). A czymś, czego pojąć nei mogę jest masochistyczne przywiązanie do produktów microsoft. Mam teraz w pracy do czynienia z windowsem - masakra. To nie jest tylko sprawa przyzwyczajenia do linuxa i nieznajomości windowsa, to jest po prostu znacznie gorszy system (i przy tym nieco droższy - teraz wyjaśnijcie mi to, że nawet argument oszczędnościowy nie działa).
deleted_by_author
deleted_by_author
Jak przekonujecie aktywistów/tki, że używanie jedynie fakebooka do działalności nie jest najlepszym pomysłem?
Ciekawi mnie jakich używacie strategii, by ludzieńkowie bezstresowo, bez winy i radośnie zrozumieli, że aktywizm na facebooku nie jest taki fajny....