Wygląda na to, że USA i Rosja podzieliły między siebie Europę na strefy wpływów. Europa sama uzależniła się od USA przez bezdenną durnotę europejskich elit politycznych, które nie są w stanie wymyśleć nic innego niż “business as usual” i czekanie na to co powie Waszyngton. Widać to było na ostatnim szczycie w Londynie. Szkoda tylko, że my znowu znajdziemy się po złej stronie żelaznej kurtyny.
Wchodzimy już na zdecydowanie mało dyplomatyczny poziom komunikacji między mocarstwami… Zwyczajowo z uśmiechem kopią się pod stołem, jak na dyplomatów to już w okolicach plucia pod nogi.
Pytaniem które wszyscy powinni sobie zadawać jest: skąd właśnie teraz lojaliści wzięli broń? Komu zależy na destabilizacji kraju? A może komuś zależy na stworzeniu precendensu którym będzie się posługiwać, kiedy będzie rozbrajać inne siły? :)
A nasza prawica pieje z zachwytu. Ciekawe czy tak samo będą się cieszyć jak Rosja nas zaatakuje a Trump uziemi nasze F 16 i rakiety. Myślicie, że tego nie zrobi? Właśnie wyłączył Ukraińcom ATACMSy i systemy walki elektronicznej w ich F 16-tkach.
liberalna partia Demokraci 29,9 proc. głosów
partia opowiadająca się za szybką niepodległością — ugrupowanie Naleraq z wynikiem 24,5 proc. głosów
lewicowa partia obecnego premiera Mutte B. Egede, Inuit Ataqatigiit (AI) — 21,4 proc
socjaldemokratyczna partia Siumut — 14,7 proc. głosów
konserwatywna partia Atassut z wynikiem 7,3 proc
Takie niezbyt dramatyczne te różnice. Liberałowie 30%, Lewica w sumie 36%.
news
Najstarsze
Magazyn ze zdalnego serwera może być niekompletny. Zobacz więcej na oryginalnej instancji.